Nadszedł dzień, w którym czułam się na tyle silna, by włączyć komórkę i laptopa Marty. Outlook od razu zakomunikował, że odebrano prawie 500 e-maili, na wyświetlaczu komórki pojawiło się 27 smsów, które nigdy nie zostaną odczytane.
Włączyłam Operę i w ten sposób dowiedziałam się o blogu... Nigdy nawet nie przeszłoby mi przez myśl, że Marta może prowadzić bloga. Po przejrzeniu wszystkich 44 stron stwierdziłam, że wcale nie znałam swojej siostry. Nic nie wiedziałam o jej planach, problemach, radościach i smutkach. Nie wiedziałam, bo nie pytałam. Nie zawracałam sobie nimi głowy, bo czy 21 latka może coś wiedzieć o prawdziwym życiu? Teraz wiem, że może. Dopiero teraz zrozumiałam jaką dojrzałą, odpowiedzialną i ciepłą osobą była moja siostra oraz jak wiele straciłam nie doceniając tego, że po prostu jest.
Znalazłam też folder z setkami zdjęć. Każde z nich było inne, ale żadne bez uśmiechu na twarzy. Uśmiechu, który był niezwykle zaraźliwy, i który wszyscy tak uwielbiali.
Aż w końcu nadchodzi dzień, w którym wszystko się zmienia. Wychodzisz wieczorem na spacer z ukochanym psem, rzucasz mu piłkę, on ją przynosi. Nagle zauważa innego psa i biegnie do niego, nie zwracając uwagi na resztę otoczenia. Wbiega na ulicę, a ty za nim, bo widzisz nadjeżdżający samochód. Chwytasz psa i czujesz uderzenie. Leżysz na ulicy, nie wypuszczając psa z objęć. I nagle przestajesz czuć cokolwiek.
To, co się wydarzyło przed kilkoma dniami jeszcze do mnie nie dotarło. Mam wrażenie, że Marta za chwilę przyjedzie z Warszawy, by znowu powygłupiać się z moim synkiem, tańczyć z nim, robić babki z piasku i karmić go czekoladowymi batonikami...
Dziękuję wszystkim za wspierające komentarze pod informacją dodaną przez AlleChałę (o Tobie też nie wiedziałam...). Czytając je i pisząc teraz notkę kolejny raz się rozklejam.
Znalazłam opcję pozwalającą na usunięcie bloga, ale nie wiem, czy się w tej chwili na to zdobędę.
Kasia.
-
Jot.:
-
AlleChała:
-
Piekielna....:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›